Autobus connecting people

Wbrew pozorom jazda autobusem nie jest wcale nudna, zwłaszcza w godzinach szczytu. Najpierw zabawa “kto pierwszy, ten lepszy”.  Wiadomo, nie wszyscy się zmieszczą. I nie chodzi o to, że w autobusie wisi informacja: “29 miejsc siedzących i 71 stojących”. Nikt nie liczy, możesz być i siedemdziesiąty drugi. Załóżmy, że udało Ci się i znalazłeś się wśród szczęśliwców, którzy zmieścili się (czyt. upchnęli się) w autobusie. To nie koniec atrakcji.  Po pierwsze masz ogromną szansę wzięcia udziału w zabawie “podaj dalej”. Podaje się bilet. Zabawa jest prosta: chodzi o to, by bilet otrzymała osoba stojąca najbliżej kasownika. Skasowany bilet z ręki do ręki powraca do właściciela. Z moich obserwacji zabawa jest lubiana przez pasażerów. Dużo przy tym uśmiechu, wymiany spojrzeń i nieśmiałego “może pani skasować?”, gdy w zabawie “końca nie widać, nie widać, nie widać…”. W autobusie możesz też nawiązać mnóstwo nowych znajomości. Nawet bardzo bliskich. Sposobów jest kilka: a to przez nadepnięcie na buta, a to przez otarcie kurtką. Autobus connecting people. O dalszych atrakcjach decyduje po części kierowca. Jeśli jest w nim odrobina szaleństwa (ostro hamuje, wyprzedza na trzeciego), zawsze można np. wpaść na osobę stojącą przed nami. Nieśmiałe “przepraszam” czasem przechodzi w dłuższą rozmowę, której źródłem jest kierowca: “nie szkodzi, jedzie jak wariat” itd. Znamy to z własnego doświadczenia. Dodatkową atrakcją są plotki w tłoku. O wszystkim. O pogodzie, o podwyżkach, o polityce i o tym, “co u Ciebie”, “a słyszałaś, że”, “nie gadaj” i tym podobne. Czasem emocje sięgają zenitu i aż szkoda wysiadać, gdy nie usłyszy się zakończenia historii. Jeśli ktoś woli słowo pisane niż mówione, jest i dla niego atrakcja. Zawsze można poczytać gazetę lub książkę przez ramię sąsiada. Kto wie, czy niektórzy nie jeżdżą autobusem tylko w tym celu?! A wszystko w miłej atmosferze bliskości z drugim człowiekiem. Czasem z muzyką tle, którą zapewniają inni. W końcu po co ściszać? Niech pozostali pasażerowie też sobie posłuchają. Nic, tylko dziękować.

Podróż autobusem kończy się zabawą “zdążę wysiąść czy nie zdążę”. Zdarza się, że inni muszą wysiąść z autobusu, żebyś Ty mógł się wydostać. Nie myśl sobie, że mają pretensje. Są Ci wdzięczni za chwilowy dar świeżego powietrza. Za wesoło nie jest, gdy jednak nie zdążysz wysiąść na zaplanowanym przez siebie przystanku. Nie denerwuj się – Tobie też świeże powietrze nie zaszkodzi. No i przypomnij sobie, kiedy ostatni raz byłeś na spacerze?

I gdzie tu nuda? 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s