I need a CTRL+Z

Wiele bym oddała za CTRL+Z.

Mogłabym cofnąć o jedno słowo za dużo, zachowanie poniżej krytyki albo nietaktowny gest.

Kombinacją dwóch klawiszy załatwiłabym swą bezmyślność i przywróciła dawny stan rzeczy.

Ale do rzeczy, ktoś coś? 😉

 

mężczyźni mojego życia

O muzyce będzie, nie inaczej 😉

Dziś podrzucam kilka dobrych dźwięków od polskich wykonawców. Można słuchać bez końca, zachwycać się poziomem wykonania i przy okazji trochę powzdychać 😉

Panowie, kawał fantastycznej roboty!

1. Leski “Kosmonauta”

 

2. Kortez “Zostań”

 

3. Rusin & Trebuchet “Go Go”

 

4. Niezmiennie i wciąż Fismoll – zapowiedź nowej płyty doskonała!


5. Patrick the Pan feat. Dawid Podsiadło “Niedopowieści”

 

Dają radę, prawda? 🙂

Dobrej nocy!

M.

dorośnij

girlfriends-338449_1280-2

Czasami chciałabym, by były bliżej.

Zwłaszcza wtedy, gdy mam ochotę na rozmowy prosto z mostu: jest tyle spraw do obgadania, emocji i wrażeń do wypowiedzenia… Przy kawie, przy winie, codziennie. I wtedy gdy nie ma kogoś, kto poskakałby ze mną z radości. Bo sukces, bo szóstka w życiowego lotka. Bez powodu.

Zdarza mi się łudzić, że to tylko na chwilę. Że przecież za jakiś czas na pewno będzie tak jak kiedyś. Znów będziemy w jednym mieście, w zasięgu ręki i wzroku. No nie. Każda z nas ma już swoje życie i zostają nam przeloty. Spotkania w biegu między jedną a drugą podróżą, szybko kończące się weekendy, świąteczne migawki, odebrane i nieodebrane połączenia, mejle, smsy i planowanie, kiedy uda nam się zobaczyć.

Sięgam po “Wysokie Obcasy” i czytam rozmowę terapeutki Ewy Chalimoniuk z Agnieszką Jucewicz. O przyjaźni właśnie. Uśmiecham się, bo to tak bardzo o nas.

“To, czy się spotykamy czy nie, nie jest takie istotne. To jest ważne tylko na początku, kiedy zawiązuje się przyjaźń. Ale kiedy te fundamenty są solidne, możemy się spotykać raz na miesiąc, raz na rok, wysyłając sygnał, że pamiętamy, tęsknimy albo że chętnie byśmy ją widzieli obok siebie, bo coś nam się dobrego przydarzyło w życiu. Za to kiedy się już spotkamy, to mamy takie uczucie, jakbyśmy się widziały wczoraj. Nic się między nami nie zmienia”.

Racja. Kiedy się rozstajemy, to tak jakbym wychodziła do pokoju obok z nadzieją, że jutro znowu spotkamy się w kuchni.

Żal? Bywa.
Wdzięczność? Codziennie.

Jak dobrze, że jesteście. Wraz z tą myślą reszta (czyt. odległość, tęsknota, pustka) przestaje mieć znaczenie.

i po wyborach

Gdybym to ja została prezydentem (prezydentką!), już następnego dnia po wyborach zrealizowałabym swój program wyborczy. Zapewniłabym obywatelom:

  • kuszetki w autobusach – z obserwacji wynika, że miałyby wzięcie;
  • rower do każdego życia gratis;
  • pracę wyłącznie od wtorku (o której tam sobie wstaniesz) do piątku do 14.00;
  • więcej płatków jogurtowych w płatkach Fitness (taka tam prywata);
  • szwedzki stół w autobusach/metrze i pociągach;
  • czytnik myśli dostępny w każdym kiosku (żeby nie było niedomówień);
  • odwzajemnioną miłość z dostawą do domu;
  • benzynę za dobre słowo (bo nie ma przecież nic za darmo);
  • darmowe minuty do rodziny i przyjaciół.

A że słucham swoich wyborców (bardziej niż siebie, a jakże!), pozostaje pytanie: czego Wam jeszcze potrzeba? 😉

 

hot or not? ;)

Minęło pół roku, od kiedy zamknęłam rozdział szumnie zwany “blogowaniem”.

Wracam.

Może to słabe, trochę bezczelne i niepoważne, a jeszcze dla kogoś –  bez sensu. W końcu postawiłam kropkę, a teraz robię z tego średnik.

Tak bywa.

Wiem, że to banalne, ale kiedyś chciałam, by wszystko było raz na zawsze. Miłość. Wiara. Ludzie. Decyzje.

Dziś wiem, że zmiana zdania to nie wstyd, że można mieć prawo do tęsknoty, która sprawia, że wracamy: do starych nawyków (niekoniecznie złych), do ludzi, bez których nie umiemy żyć, dawnego siebie.

I o to doświadczenie jestem mądrzejsza.

A zatem witajcie znów! W świecie dystansu! Kawka? 😉

No dobra, trochę się czuję tak: